Zacier - Magazyn muzyki alternatywnej
Zacier - Magazyn muzyki alternatywnej

To Danzig wali po ryju Drukuj E-mail
dodał: Paweł   
2010-06-20 | 23:43
To był jeden z tych programów telewizyjnych „rozliczeniowych”, w których gadające głowy oceniają ułożone w ranking „największe wydarzenia medialne” czy dajmy na to „największy obciach”. Bohaterem jednego z nich, a chodziło o najbardziej kontrowersyjne zdarzenia ze świata muzyki, okazał się ku mojemu zaskoczeniu Glenn Danzig. Chodziło o sprzeczkę z jego udziałem i muzyka z innego zespołu na koncertowym zapleczu gdzieś tam, która została uwieczniona przez jednego ze świadków za pomocą komórki i puszczona do sieci. Treściwie mówiąc, Glenn dostał liścia w twarz i się przewrócił, co jeden z oceniających skomentował, że w jednej chwili prysnął mit twardziela za jakiego sponiewierany uchodził. No i wstyd teraz trzymać jego płyty na półce.
No to gratuluję. To dopiero trzeba być debilem, żeby pod kątem takich wydarzeń oceniać wartość muzyki! Glenn imponuje mięśniową masą i robi się na maczo, ale dla fana ciężkiego grania ważniejsze jest chyba, co tworzy, nieprawdaż? Na szczęście nie wszyscy na płytach zespołu Danzig odznaczają kreseczkami, ile jego lider razy dostał po ryju, tylko ich słuchają. Albo – co więcej – się nimi inspirują. Jak fantastyczny skutek może to przynieść, pokazali ostatnio polscy muzycy, którzy nagrali płytę-hołd dla tej formacji. Tribute dla Danziga nazywa się „The Dark Side Of The Blues” i powala.



Sam początek robi tak dobrze jak pierwsza seta na weselu, po której mijają już wszystkie wątpliwości, co do udziału w takim spędzie i zaczyna się liczyć tylko zabawa. Taki strzał daje formacja November, której wykonanie „Heart Of The Devil” jest tak soczyste i bliskie oryginałowi, że można zastanawiać się, czy do odtwarzacza nie włożyliśmy przypadkiem „właściwej” płyta Danziga. Ci, którzy wolą covery bardziej pokręcone, też znajdą coś dla siebie, chociażby w postaci kawałka The Kolt, który na warsztat wziął „I'm The One” i zrobił z tego rasowego Elvisa Presleya, zanim ten się roztył i założył białe wdzianko. Żeby pokazać jaki rozstrzał stylistyczny znalazł się na płycie, wystarczy wspomnieć, że jest tu zahaczający o industrial wtręt od Hyperial („Belly Of The Beast”), rockendrolowa napierdalanka No-Mads („Bringer of Death”) i 666 Aniołów („Twist of Cain” po polsku!), deathmetalowy strzał Effect Murder („Hellmask”) czy grindcorowy od Feto In Fetus („Mother”). 
Płyta została wyprodukowana przez Black Fox Records, a jest dostępna chociażby na stronie Jimmy Jazz Records. Kto szacunku do bohatera tego muzycznego hołdu do tej pory nie miał, ma szansę, by za sprawą tego krążka go nabrać. Dowie się, że takich ludzi jak Glenn za to, co stworzył, nie klepie się po pysku, a co najwyżej po ramieniu.




lekko wkurwiony Glenn, miejmy nadzieje ze nie na wykonania z opisywanej płyty ;)



Paweł
Zacier - Magazyn Muzyki Alternatywnej


Zacier - Magazyn muzyki alternatywnej
Zacier - Magazyn muzyki alternatywnej