|
Zemsta Nietoperza w Kokieterii
|
|
dodał: Jacek
|
|
2010-05-23 | 23:40 |
|
|
|
Z cyklu "Rozmyślania przy Ace of Spades": Rokendrolowe cover story
|
|
dodał: Arni
|
|
2010-05-06 | 22:42 |
Witam Was moi kochani. Na początek mego wywodu, chciałbym bardzo przeprosić, szacowną społeczność Zacieru, za tak długą nieobecność na forum. Choć jak sądzę istnieje również grupa, która z tego faktu była niezmiernie zadowolona. Nie zważając jednak na protesty tej drugiej części zacierowej gawiedzi, chciałbym podjąć kolejny interesujący mnie wątek. W czasach, kiedy muzyka pop coraz agresywniej wdziera nam się do uszu, oczu a nawet w okolice krocza (patrz teledyski na Viva), zastanawiam się, co jest dzwignią karier tych wszystkich pseudo-artystów, idealnie wyrzeźbionych fizycznie, choć zupełnie pozbawionych moim zdaniem talentu. Obserwując to z boku, stwierdziłem, że najłatwiej się przebić z coverem, kiedy to do właściwego i rozpoznawalnego motywu melodycznego, dodamy nieco współczesnego bitu i prostacki tekst(nie prosty a to robi wielką różnicę.
|
czytaj dalej »
|
|
Strach przed Peru. Przed [peru] już nie
|
|
dodał: Paweł
|
|
2010-04-25 | 22:01 |
Ładnych parę lat temu z kumplem podążaliśmy stopem przez bezmiar Holandii w poszukiwaniu pracy. Chcieliśmy się załapać oczywiście na plantację konopi, bo przecież robota powinna być dla człowieka przyjemnością. Ale jak już dawali zarobić, to przy pomidorach, więc nic z naszych prób wyrwania się z łap bezrobocia nie wyszło. No, ale ciekawe wspomnienia zostały. Jak to z Peruwiańczykami, którzy zabrali nas raz na podwózkę swoją furgonetką. Ludzie sympatyczni, ale że do muzyki andyjskiej a'la (chyba tak to szło) „El Condor Pasa” podchodzę jak do jeża, z pewnym niepokojem przyjąłem, gdy od razu chwycili za gitary i zaczęli grać te swoje kawałki. Ale dobra, przełamię się – powiedziałem – i spróbuję „zaprzyjaźnić się” z tymi dźwiękami. Pewne środki mi w tym pomogły, ale to wszystko było na nic, bo przy wysiadaniu całe wierzchnie okrycie i plecak uwaliłem jakimś cholernie brudnym, a do tego śmierdzącym smarem. No i walkę ze stereotypami szlag trafił. Z pewnymi obawami podchodziłem więc do krążka, którym z Zacierem podzieliła się formacja [peru]. Sorry chłopaki za to prostackie skojarzenie „nazwa zespołu – nazwa kraju”, ale to tylko po to, żeby powiedzieć, że Peru nie będzie mi się już źle kojarzyć. Płyta „Strach” jak dla mnie to prawdziwa rewelacja. Jest pierdolnięcie muzyki i konkret w słowach, a to wszystko podrasowane profesjonalizmem i co jeszcze ważniejsze szczerością, która bije po uszach z każdego kawałka.
|
czytaj dalej »
|
|
The Washing Machine wypiorą mózgi w UK.
|
|
dodał: Jacek
|
|
2010-04-18 | 21:49 |
Radiowa Trójka usypia mnie i budzi. Uwielbiam słuchać autorskich
audycji tworzonych przez ludzi, którzy z pasją i uczuciem mówią o
muzyce, i
niekoniecznie tę miłość muszą swatać wytwórnie płytowe lub
dyrektor programowy. To właśnie w tych audycjach prezentowano kapele,
które dawno
temu ukształtowały mój gust muzyczny. Część z nich - w słabszej lub
lepszej formie - towarzyszy mi do dzisiaj. Jej misja odkrywania
wartościowej muzyki trwa nadal, a jedną z grup które załapały się
na jej pokład, jest The Washing Machine. Zespół, który od początku
działalności związany jest medialnie z Zacierem, pnie się ostro do góry,
a jednym z
muzycznych przystanków jest właśnie Radiowa Trójka. Wydawałoby
się, że dla zespołu rockowego to taka medialna krańcówka (telewizja i
programy
typu "Pytanie na śniadanie" to nie medialny sukces), a tu los
sprezentował im bilet z przesiadką za wielką wodę. Bilet z wielkim
napisem "szansa na sukces". Bardzo im tego życzyłem.
|
czytaj dalej »
|
|
dodał: Paweł & Zacier
|
|
2010-04-17 | 02:50 |
„October Rust”. Gdyby Vivaldi żył w obecnych czasach, miałby mniej roboty przy komponowaniu swoich „Czterech pór roku”. Nie musiałby nagrywać jesieni, bo i tak lepiej by nie oddał charakteru tej pory roku niż Type O’ Negative właśnie na „Październikowej rdzy”. Ten album to coś więcej niż fantastyczne kompozycje; powolny, ale wbijający w glebę rytm utworów; no i ten – charakterystyczny, pełen dosłownej głębi wokal lidera formacji Petera Steele’a. To coś więcej to klimat albumu tak korespondujący z jego tytułem. Pieprzona, pokryta rdzą jesień wychodzi dosłownie z każdego dźwięku. Vivaldiego – z racji tego, że za muzyką poważną nie przepadam – za bardzo nie słucham, nie potrafię więc na zawołanie przypomnieć sobie jak przedstawił jesień. Nie muszę, dla mnie Steele z kolegami, z całym szacunkiem dla szacownego artysty, i tak go przebił. Niestety, właśnie dociera do nas informacja, że Peter Steele nie żyje. Zmarł w wieku 48 lat na zawał. Dziwne. Akurat wtedy, gdy narodowa euforia spowodowana wiadomą żałobą ze zwykłego zrozumienia dla ludzkiej tragedii powoli zaczęła przeradzać się w histerię, a ja zastanawiałem się jak się zachowam, jeśli odejdzie ktoś z kręgu osób, jakie sam podziwiam. Padło na Petera, cóż sam śpiewał „Life Is Killing Me”, co tyczy się przecież każdego. Nie wywieszę chorągiewki i nie zażądam, by go pochowano na Wawelu, choć polska krew w nim płynie. Wystarczy, że z powodu jego śmierci poczułem w sobie smutny klimat październikowej rdzy.
Peter Steele 1962 - 2010
Photo : Francesco Castaldo
|
|
Muza, która buja i nie puszcza
|
|
dodał: Paweł
|
|
2010-04-06 | 21:44 |
W czasach gdy kiedyś Zacier miał swoją podstawową odmianę na antenie radiowej, zdarzyła się bardzo dłuuuuuga wakacyjna przerwa i wielu słuchaczy nie spodziewało się, że zacierowe granie wróci na fale eteru. Ale wróciliśmy, co dla niektórych było szokiem – głównie dla tych, którzy przyzwyczaili się, że w czwartek o naszej późnej wieczorowej porze nikt im nie rzępoli na gitarach, ani nie charczy, tylko ma podaną muzę nie kaleczącą ich uszu. Poleciał na wejściu ostry kawałek, żeby nie było wątpliwości, co to za audycja i długo nie trzeba było czekać na odzew. Po ledwie minucie zadzwonił telefon i w słuchawce usłyszeliśmy miłe powitanie „Spierdalajcie!!!”. Gdyby ów dżentelmen nie był palantem, dla którego szczytem rozrywki jest palenie gum w samochodzie ojca na placu w otoczeniu wianuszka dziewuch i przy wieśniaczej (nie wiejską) muzyką niejakiego Basshuntera czy innego boga disko, to by wytrzymał trochę więcej niż minutę. A po przesłuchaniu audycji dowiedział się, że niezależna muzyka to nie tylko z założenia rozpierdalające mózg dźwięki takiego industrialnego Godflesh czy hardcorowe wycie dajmy na to naszej rodzimej Schizmy, ale także szerokie grono zespołów, które tworzą łagodniejsze w odbiorze gatunki jak ska czy rocksteady. W gronie ulubionych przez zacierową bandę tego rodzaju grup jest Cała Góra Barwinków. Zespół objawił się właśnie z nową płytą „Kocham kłopoty”, której trudno – no właśnie – nie pokochać. W końcu to jedna z naszych płyt miesiąca.
|
czytaj dalej »
|
|
|
Pięknie skrojone "Garnitury" już są!
|
|
dodał: Jacek
|
|
2010-03-31 | 23:40 |
|
Już początek singla "Garnitury" grupy Niebonie przywala taką solówką, że zawartosc nowej płyty "Rock'n'roll da radę" zapowiada sie naprawde bardzo obiecująco!. Klasyczne gitarowe granie, z melodią i prostym tekstem (nie prostackim!), które zapewne miejsca w plejlistach stacji radiowych nie znajdzie (obym sie mylił chłopaki;)), ale zyska poważanie wsród odbiorców takich jak ja, dla których gitara i zgrabna melodia jest najwazniejsza. Rasowe granie bez zbędnej elektroniki, słodzenia i lukrowania. Odpowiedzialnym za produkcje płyty jest gitarzysta zespołu Darek Wawrzyniak, trzymam mocno kciuki za niego i niecierpliwie czekam na album. Darek, nie zawiedz nas ;)! Numeru można posłuchać na profilu myspace zespołu.
|
|
| | « start « wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 dalej » koniec »
| | Pozycje :: 9 - 16 z 329 |
|
|
The Dark Side Of The Blues - A Tribute To Danzig
Selfhate - Debasement
|
Murderdolls - My Dark Place Alone
|
|